Wystawy
Ansikten Twarze Polen Pilgrimsland Ochnio Przedstawia Foto Obrazy
EXPO-WIZJA Hazard Ona i Inne Malarstwo


o wystawie "expowizja"

wystawa "expo-wizja" autorstwa włodzimierza ochnio była do obejrzenia w "starej galerii" związku polskich artystów fotografików w warszawie latem 1978 czerwiec-sierpień. początkowa miała być prezentowana przez okres miesiąca ale z powodu bardzo dużego zainteresowania widzów została przedłużona do końca sierpnia 1978 r.?wystawę obejrzeło wiele tysięcy osób, wiele pism zamieściło recenzje, a program tv1 "pegaz" poświęcił wystawie specjalny materiał reportażowy.
prezentacja "expo-wizji" jest digitalną rekonstrukcją wystawy z 1978 roku. zapraszam państwa do zwiedzenia wystawy. niektóre prace są pokazane jako animowane gify, tak jak były prezentowane w galerii, jako ruchome zdjęcia w naturalnych wymiarach.

Animacje zostały wykonane przy wydatnej pomocy romana przylipiaka - film dyrektora agencji reklamowej take 5. www.przylipiak.com


poniżej możecie państwo zapoznać się z wywiadem przerowadzonym z autorem wystawy przez znanego krytyka fotografii jerzego buszy do katalogu wystawy. http://fototapeta.art.pl/fti-2busza.html

- Rozmowa.

jerzy busza: nie widzę innej możliwości. teraz już musimy spokojnie porozmawiać. zacznijmy od stereotypu - kim jesteś?
włodzimierz ochnio: tu w galerii fotografem i twórcą koncepcji wystawy.
j.b.: po co ją robisz, co chcesz przez nią powiedzieć, co chcesz osiągnąć?
w.o.: chciałbym, żeby ludzie mieli pożytek z tej eksopzycji w formie rozrywki, zabawy. o ile to jest to możliwe chciałbym dać im pretekst do chwili refleksji dotyczącej chćby ogólnych tylko problemów filozofii życia w drugiej połowie XX wieku.


j.b.: ale przecież sztuka jest taka jakiego ma odbiorcę. w odbiorze...
w.o.: wiem każdy w galerii czuje się widzem, nieraz w pełnym słowa tego znaczeniu odbiorcą. tu widz bierze aktywny udział w szczególnej grze, ktorej moja wystawa jest rodzajem partytury. każdy coś innego wyniesie dla siebie z tej wystawy, inne wartści, inny morał, albo nic, poza faktem spostrzeżenia, zaaranżowanej przeze mnie przestrzeni. każdy przecież ma odmienne motywacje decyzji dokonywanych wyborów.


j.b.: twoja wystawa jest wystawą szczególną. mieści się w tym nurcie współczesnej sztuki, który zazwyczaj określa się terminem "sztuki aleatoryczno-ludycznej". jego cechą carakterystyczną, poza wspomnianymi przez ciebie - regułą gry i zabawy jest zrozumienie procesu twórczego jako aktu artystycznego twórcy i paraartystycznego odbiorcy. sztuka ta jest układem otwartym, niedopowiedzianym do końca, gdzie ważnym elementem nie jest określona forma, a przypadek i trudna do przewidzenia z góry intelektualna przygoda. w sztuce masz sporą liczbę poprzedników, artystów wychodzących z dość analogicznych założeń. grupy "zoom" i "format", nie wspominając już pewnych działań t. kantora czy choćby teatru j. grotowskiego.
w.o.: bliżej się tym nie interesowałem, teoria sztuki niemniej mnie pasjonuje co nie znaczy, bym całkowicie polegał na wyczuciu czy intuicji. znam dobrze pewne manifestacje tego typu artystów zagranicznych, ale mnie w przeciwieństwie do nich interesują relacje jakie wnosi w problemy wystawy specyficzne tworzywo fotograficzne.
j.b.: czy ta rzeczywistość, którą zaaranżowałeś jest, metaforycznym oczywiście odbiciem świata rzeczywistego czy jest raczej symbolem?
w.o.: czy chcesz czy nie, nasza kultura jest kulturą symboliczną. metafora to po prostu przenośnia, kunsztowny sposób formułowania znaczeń. dla mnie wystawa jest raczej symbolem pewnego stylu myślenia, pewnej mentalności, pewnej świadomości społecznej.


j.b.: no właśnie. ty swoją ekspozycją coś kompromitujesz, coś kwestionujesz. odczuwam, że nie bez sporej dozy ironii.
w.o.: z ironią to przesada, ale zwracam uwagę na te stereotypy w naszym życiu, których nie możemy odrzucić, ponieważ to one właśnie są treścią i sensem życia. ja je zaledwie ujawniam, uzewnętrzniam.
j.b.: w tej propozycji dominuje aspekt społeczny.
w.o.: może, ale skłaniam się ku twierdzeniu, że wszystko może być sztuką. artysta orzeka co jest sztuką, to przecież wyłącznie kwestia umowy. odbiorca zostaje postawiony przed faktem dokonanym, ma możliwość wyboru. może iść do kina, czytać, słuchać, w tej samej mierze, w jakiej może zaistnieć na tej wystawie.
j.b.: proponujesz odbiorcom radość, zabawę. i jednocześnie aranżujesz mały, mieszczański pokój, ołtarz codziennych telewizyjnych misteriów, surrealizm zuniformowanego budownictwa w którym nostalgicznie walczymy o niezawisłą tożsamość, obok pokazujesz udrękę "night baru", oślepiający neon, schody, pozwalasz ludziom łudzić się w trakcie składania w kalejdoskopie efektownego portretu, mogą mieć z tobą zdjęcie, choć to jawny blamaż, mogą iść do "wc" by stwierdzić, że jest zajęte... ta, artystyczna rzeczywistość, jak każda odbiegająca od potocznych wyobrażeń - śmieszy. ale z drugiej, strony ma swój wymiar tragiczny. jest nagromadzeniem spektakularnych nonsensów, które gdy zaczniemy rozumieć serio, będziemy odczuwać jako swoisty "ból istnienia".
w.o.: tak. zgadzam się. to jedna z możłiwych interpretacji. twoja. ja nie przypuszczam, by ktoś chciał się identyfikować z tym, pokazanym tu światem. to przecież bardzo przeszkadza zabawie. tym, którzy to czynią daję satysfakcję, mogą znaleźć sięna piedestale pomnika.


j.b.: znasz dobrze ludzkie słabości, ich pychę i próżność.
w.o.: jestem fotoreporterem, nie zapominaj. sztuka to równoległy tor działań. do tej pory unikałem wystaw. wolałem fotografię poddać takiej próbie, jej niedostatków nie da się ukryć. nadrabiam to techniką kreowania przestrzeni. i marzę o sytuacji jak gdyby niemożliwej, o fotografii przestrzenno - ruchomej. robię również fotografię reklamową głównie dla czss "społem". nie skłamię chyba mówiąc, że fotografia jest dla mnie wszystkim. nie tylko zawodem, nawet wtedy, gdy nie robię zdjęć. bo fotografia to określowny styl myślenia, wartościowania. fotograf żyje, ze wszystkimi konsekwencjami, w świecie kultury audio-wizualnej, gdy ty tkwisz w tradycji kultury werbalnej.


j.b.: to przekonywujące co mówisz, wystawa jest tego śladem, powiedziałbym nawet, że nader agresywnym, nastawionym na widza.
w.o.: racja, bo ja chcę uruchomić ludzką wrażliwość, spontaniczność, wyobraźnię. nie chcę niczego utrudniać, komplikować odbioru. wszystko jest jasne i proste, tak zrobione, by widz mógł szybko zobaczyć wystawę. trzeba szanować ludzki wysiłek i czas. mało tego, "pamiątkę" fotograficzną, taką samą po jaką jeździ do włoch czy bułgarii.



j.b.: a właściwie to jaką ty fotografię lubisz, jaki jest twój gust?
w.o.: zdziwi cię, ale najbardziej fotografię wojenną, zwłaszcza fotografię wojny wietnamskiej czy koreańskiej. ta fotografia to największe osiągnięcia wspaniałych profesionalistów. mój gust - salwatore dali. to nazwisko mówi wszystko.
j.b.: zaczynam rozumieć. ale te odległe skojarzenia. surrealizm?
w.o.: oczywiście, że skojarzenia są odległei nie mają tu akurat racji bytu w sferze formy, to przecież rzuca się w oczy.



j.b.: teraz myślę, że twoja wystawa to wielkie przedsięwzięcie.
w.o.: projektowałem ją i robiłem większość zdjęć. reszta to praca moich przyjaciół, fotografów, których zdjęcia cytuję, elektryka,mechanika, plastyków-dekoratorów. warto wspomnieć o mecenacie czss "społem".
j.b.: dobrze mi się z tobą rozmawia. pomówmy więc jak mężczyzna z mężczyzną, prywatnie.?
w.o.: każda sztuka ma swoje tajne rejony, które nie lubią być ujawniane, interpretowane na głos, publicznie. więc posłuchaj...

warszawa marzec 1978.



 

 

 

 
konkursy promocje Copyright © 2010 | Wersja strony 2003-2009
Kompozytorem utworu zamieszconego na stronie jest Krzysztof Gromek